poniedziałek, 27 marca 2017
Powrót syna przetrawionego
A jednak powrócił. Dziennikarz jakoś przetrwał nockę lub też kilka i przy okazji też i kilka dni w trakcie których dzielnie walczył z ów alkoholem. Osobiście jako szefostwo dziennikarza, którego personalów nie chcemy zdradzić staraliśmy się dopytać jak dokładnie wyglądał pobyt w nietrzeźwości naszego jedynego pracownika. On jednak, ku naszemu lekkiemu zdziwieniu stwierdził, że nie będzie gadał o niczym. No cóż, ale mając na uwadze niewielką liczbę pracowników w naszym biurze (nikt nie chce pracować za darmo) nie drążyliśmy tematu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz